jak segregowac smieci

Czy w ogóle warto segregować odpady?

“Przecież to wszystko i tak ląduje w jednej śmieciarce”

Może to tak wyglądać z okna typowego Janusza. Jednak fakty są inne – okazuje się bowiem, że śmieciarki przyjeżdżają w określonych dniach, po określone grupy śmieci. Continue reading “Jak segregować śmieci?”

Zastanawiasz się jakie naklejki na wódkę weselną wybrać i czym kierować się podczas decyzji? Trafiłeś dobrze!

naklejki na wódkę weselną

Większość naklejek które do niedawna można było zobaczyć na weselnych stołach, była drukowana drukarkami atramentowymi na zwykłym samoprzylepnym papierze. Jeśli zastanawiasz się co w tym złego to podpowiadam – “atrament”. Continue reading “Naklejki na wódkę weselną – trendy 2019!”

Wielu Kupujących naklejki pisze do nas listy, wysyła pocztówki, kwiaty, konserwy turystyczne, bilety na mecze, kartki ze śladami pocałunków itp. Wszystko oczywiście w podziękowaniu za  super sprawną realizację zamówień i świetnej jakości naklejki. W 7 przypadkach na 10, w korespondencji powtarza się jedno pytanie: „Jak wy to robicie?!”.Niektórzy z Was przyznają się, że próbowali nas naśladować, ale rysunki w programach typu Paint plus klej biurowy i taśma dwustronna nie dały rady i w niczym nie przypominały prawdziwych naklejek.

zaczarowane naklejki

W sytuacji, kiedy podziw miesza się z zazdrością i ciekawością, natarczywość i częstotliwość pytań do nas wciąż rośnie. Czasami nie da się spokojnie pracować, bo listonosz biega tam i z powrotem i przynosi kolejne listy z błaganiami o ujawnienie sekretu, a Wasze maile zapychają naszą skrzynkę. Coś trzeba było w końcu postanowić… Długo zastanawialiśmy się, czy przychylić się do Waszych licznych próśb i uchylić rąbka tajemnicy. W końcu licho i konkurencja nie śpią. Jesteśmy jednak przekonani, że ujawnienie procesu produkcyjnego wpłynie pozytywnie na wizerunek całej firmy i zwiększy poziom Waszego zaufania do nas. To wyjątkowa chwila. Macie okazję zajrzeć za kulisy naszej działalności. Właśnie w ten sposób powstają nasze naklejki!

 

 

I jak Wam się podobał nasz film? Jesteście zdziwieni jak szybko można zrobić naklejki? My też xD

Jeżeli podoba się Wam nasza magia to zapraszamy do odwiedzenia naszego kanały na YT – z pewnością znajdziecie tam jeszcze nie jedną magiczną sztuczkę! Nie koniecznie tylko z naklejkami 🙂

zaczarowany ogród

Alicja siedziała pod drzewem w ogrodzie i czuła, że jej powieki są coraz cięższe i cięższe. Głos jej starszej siostry, która czytała na głos książkę z bajkami, stawał się przytłumiony, aż w końcu ucichł zupełnie.
Alicja poczuła, że spada! Przed jej oczami przesuwały się niesamowite obrazy, aż nagle wszystko zwolniło i wylądowała w dziwnym pomieszczeniu. Było duże i puste, jeśli nie liczyć drewnianego stołu, na którym stały dwa słoje z tajemniczą zawartością.

Dziewczynka podeszła bliżej i przeczytała etykietki.

– Ciastka zmniejszające? Coś takiego! – powąchała ostrożnie zawartość słoja w groszki. – O, a tu ciastka zwiększające? To musi być jakiś żart! – stwierdziła, zaglądając do słoja w paski.
Wzruszyła ramionami i rozejrzała się wokoło. Jedyne drzwi, które prowadziły na zewnątrz pomieszczenia, były maleńkie jak dla krasnoludka. Nie mogłaby przecisnąć przez nie nawet głowy.
Alicja spojrzała jeszcze raz na słoje z ciastkami i po chwili zawahania, ugryzła jedno z ciastek zmniejszających. Ale co to?! Jej głowa urosła nagle jak balon, ręce i nogi zaczęły wydłużać się w jakimś szalonym tempie, aż w końcu boleśnie uderzyła głową o sufit pokoju. Po chwili kilka desek pękło pod naciskiem jej ciała i nareszcie była wolna!
– Przestałam rosnąć, całe szczęście – wymamrotała dziewczynka, przechodząc ostrożnie przez dziurę w dachu. – Gdzie ja właściwie jestem?!
Dookoła jak okiem sięgnąć rozciągał się piękny ogród. Olbrzymia Alicja górowała nad nim jak drzewo i nie bardzo wiedziała co zrobić, bo wokół jej stóp kłębił się tłum maleńkich postaci, które piszczały coś niezrozumiałego.
– A to klops – zachichotał ktoś tuż obok.
Alicja odwróciła się zaskoczona i ujrzała uśmiechniętego kota, siedzącego na gałęzi najbliższego drzewa.
– Zrób coś z sobą, wyglądasz idiotycznie – kot ziewnął, machnął ogonem i zniknął, pozostawiając na gałęzi dwie niewielkie butelki.
Alicja sięgnęła po nie ostrożnie i przeczytała napisy. „Zmniejszacz” i „Wybudzacz”? No to wszystko jasne, to przecież tylko sen!

Odetchnęła z ulgą i wypiła duszkiem zawartość „Wybudzacza”.

– No nie, to zupełnie bez sensu! – jęknęła na widok tego samego ogrodu, na który przed chwilą patrzyła z góry. – Ja chcę do domu!
– Nie ma czasu, nie ma czasu, spóźnimy się! – za jej plecami pojawił się znienacka biały królik i machając dyndającym na łańcuszku zegarkiem dodał – Za godzinę u jej wysokości!
– U jakiej znowu wysokości?! – Alicja zdenerwowała się nie na żarty. – Czy ktoś mi wreszcie wyjaśni, co tu się dzieje?!
– Psst psst, panienko! – jedna z dziwnych postaci ujęła ją pod rękę i pociągnęła za sobą wgłąb różanego klombu. – Ano to się dzieje, że za godzinę zaczyna się przyjęcie u królowej, a tu taka katastrofa, białe róże!
– No to co, że białe? – Alicja popatrzyła ze zdumieniem na swojego rozmówcę, który wyglądał zupełnie jak jedna z kart do gry z talii dziadka.
– Królowa każe nas ściąć! Musimy natychmiast zabrać się za malowanie! – oświadczył karciany paź i rzucił się do otwierania puszek z farbą.
Kilka z nich opatrzono wielce obiecującymi napisami takimi jak „Ulubiona Czerwień Królowej”, „Królewski Szkarłat” czy „Różany Ideał”. Paź otworzył pierwszą z puszek i zamarł. Kolor farby można było w najlepszym razie opisać jako „zgniłokoperkowy” a i to wtedy, gdyby akurat chciało się być bardzo kulturalnym.
Alicja wzruszyła ramionami i ruszyła przed siebie. To jakieś wariactwo, trzeba się wreszcie obudzić! Zdążyła jeszcze tylko usłyszeć piskliwy damski głos, który wołał:
– A co to za szkaradztwo? Ściąć ich!
– To nie może być prawda, to mi się tylko śni! – dziewczynka rzuciła się biegiem przed siebie. Nagle potknęła się o kamień… Zaraz, to chyba był żółw!? I mocno uderzyła głową w pień pobliskiego drzewa. Świat znowu zawirował.
Zdawało jej się przez chwilę, że widzi gąsienicę, nabijającą fajkę pierzem, wyciąganym z pudełka z napisem „tytoń”. Tuż obok siedziała jakaś postać w kapeluszu, która chichocząc sypała do herbaty pieprz z eleganckiego słoja z etykietką „cukier”.

Nagle Alicja siedziała znowu pod drzewem w swoim ogrodzie, a jej siostra wachlowała ją książką.

– No, wreszcie, chyba zasłabłaś z tego upału!
– To było straszne, potworne! – Alicja zerwała się na równe nogi. – Jeszcze nigdy nie widziałam niczego tak okropnego!
– Ale co się stało? Ciii już dobrze, to tylko sen, żadne potwory nie istnieją – siostra próbowała ją uspokoić.
– Jakie potwory, daj spokój – Alicja popukała się palcem w głowę – Ale kto to widział, żeby tak pomieszać etykiety!
– Wypraszam sobie, nigdy niczego nie mieszam – siostra zrobiła obrażoną minę. – Ja zawsze zamawiam z Fabryki Naklejek i naklejam na pojemniki od razu jak przyjdą i jeszcze ani razu się nie pomyliłam.
Po czym obie podniosły się spod drzewa i ruszyły w stronę domu, bo zbliżała się pora podwieczorku.

Każda bajka zawiera w sobie ziarno prawdy.

Czasem szczyptę. Albo łyżeczkę. Albo cały kilogram. Jak już pozbieracie wszystko to, co w Waszych domach da się przeliczyć na szczypty, kilogramy, miarki, kubki, łyżki czy garści, pamiętajcie, żeby to wszystko dobrze opisać – najlepiej korzystając z naszych naklejek na przyprawy, produkty sypkie itp. Nie chcecie przeżywać na jawie takiego koszmaru, jak Alicja we śnie, serio.